Jak to czasem bywa, najlepsze są nieplanowane imprezy ....
i tak tego środowego zwyczajnego wieczoru, wszedł do Portu Greg Yates z Plymouth (ten Pan z akordeonem) ze swoimi przyjaciółmi.
Zapytał Mepha czy może sobie zagrać, bo w innych knajpkach im nie pozwolili ...
Oczywiście !!! - odrzekł i... zaczęło się !!!
Dawno nie było takiego koncertu w Starym Porcie i do tego tak zwyczajnie, z przypadku.
Cała grupka pochodzi z południowo-zachodniej Angli, grają folk i muzykę morza.
Miło było posłuchać. Padła propozycja aby przy okazji następnego ich pobytu w Krakowie zorganizować koncert w SP.
Zobaczymy ... a tym czasem kto nie był, to kilka migawek z tego spotkania poniżej :)
Pingwin